Taki zegarek zagwozdka…

Mam u siebie na jakiś czas, od jakiegoś czasu zegarek, który na tarczy ma napisane Build in Belfast. Zegarek marki Nomadic.
A dlaczego zagwozdka?

Ano dlatego, że on powinien być bardzo zwykły. Taki oklepany i właściwie chyba nawet nudny. Ale za każdym razem jak po niego sięgam, to jakoś tak mimo tych wspomnianych ułomności, a może na przekór nim – po założeniu na rękę, pokazuje jakieś takie bardzo poukładane i nader wygodne oblicze. I mi się wtedy podoba.

I sam finalnie nie potrafię sobie wyrobić opinii. Trochę może mu za blisko do swoistej tudorowatości, ale może właśnie to dobrze? A może właśnie jest wystarczająco od tejże daleko? I ma w sobie wystarczająco dużo własnego pomysłu na siebie.

Na ręce wygodny jest co najmniej jak BB58, a to mu jeszcze dokłada do tej jego tudorowatości, choć w taki mało oczywisty sposób. I tak się zastanawiam i do nijakiej finalnej konkluzji dojść nie mogę…

Jest tu dość czegoś swojego, czy tylko suma nurkowych oczywistości?
Miłego!








Napisz co o tym myślisz!