Cześć,
Pisząc ostatnio podsumowanie roku w ujęciu zegarkowym niejako niespodziewanie, nawet dla mnie – jednym z pozytywnych zaskoczeń zegarkowych okazał się być Arach.
Nie jest to zdecydowanie zegarek, który jest na tyle uniwersalnie fajny, że mógłbym go polecić każdemu. Arach ma w sobie za dużo swojego własnego charakteru aby móc taki być. I właśnie to, ten jego pomysł na siebie. Taki odmienny od tego czego typowo możemy się spodziewać, sprawia iż wziął mnie swego czasu (w maju bodajże to było) z zaskoczenia i wkręcił się do mojej kolekcji.

Teraz spędzam z nim na nadgarstku kilka dni, bo z całej tej wesołej watahy podsumowania jakoś tak przylgnął do reki. I z każdą chwilą, dochodzę do wniosku, że z mojej perspektywy – to co na starcie wydawało mi się może jakimiś uchybieniami. Czy może, jakby należało powiedzieć w korpomowie, okazjami do ulepszeń. To tak na prawdę, te cechy, które robią z tego Aracha – Aracha. Jego na pozór przesadna grubość, nieco niewygodna koronka, świetny – ale taki pucowaty pasek. Właśnie to sprawa, że wszystko tutaj zagrało!

Dzisiaj, właśnie z tym zegarkiem na ręce, zastanawiałem się nad tym, że już w przyszłym roku pojawia się odświeżona wersja. Wersja, która ma być nieco bardziej dopracowana, i wnosić poprawki wynikające z głosów nas – użytkowników wersji pierwszej. Co więcej – mam już ja zamówioną.

Jak napisał sam Krzysiek, współtwórca marki:

I o ile takie tematy, jak brak ukrytej daty (o! rymik). To zdecydowanie plus, podobnie jak luma (choć tutaj dla mnie mniej zdecydowany), to zaczynam się nieco niepokoić, czy nowa – smuklejsza koperta, i inna koronka nie zabiorą Arachowi za wiele z arachowości?


Nie odpowiem sobie na te pytania teraz, bo do tego muszę poczekać na spotkanie z tym nowym, które jak wszystko pójdzie zgodnie z planem będzie w okolicach lutego. Wypisuję to bo zdałem sobie sprawę, że te główne zmiany w nowym, na które w pierwszym odruchu zareagowałem zdecydowanie optymistycznie, nie zabiorą mu tej swoistości?

Jest jeszcze taka opcja, że smuklejszy pająk przypadnie do gustu mojej żonie, już ten biały się podobał. Jednak jego gabaryt nie dał się nijak ujarzmić przedramieniu mojej żony.
W sumie, to jakby co to zawsze mam tego tutaj gagatka. Zrobiłem mu kilka ujęć i naszło mnie na refleksje. Ale starczy już tego!
Miłego!








Napisz co o tym myślisz!