Cześć,
Przymierając się do wspomnianego w jednym z poprzednich wpisów pomysłu na zamianę mojego Crudo w wersji Kalifornia na Crudo Carattere Colorum Blu, czyli tego niebieskiego. Zrobiłem sobie kilka przymiarek.
Tak to jakoś jest z tymi moimi preferencjami zegarkowymi i okołozegarkowymi, że prędzej czy później prawie każdy zegarek przymierzam do jakiegoś mesha. W sensie do bransolety tego typu. Stąd i Crudo, jedno i drugie, przymierzyłem do tego typu bransolet.

Jestem w ocenie efektu końcowego, dalece nieobiektywny – bo jak już wspomniałem – lubię meshe. A z drugiej strony, to są to kwestie estetyki więc obiektywizm raczej nie jest tutaj ani możliwy ani wymagany. Mi się to całkiem podoba. A to już fajnie – bo to daje kolejne oblicze zegarka.


Ogólnie, to nowe niebieskie wydanie ma nieco więcej swoistości i przez samo użycie koloru też nabiera nieco mniej tradycyjnego sznytu. Na ręce uzbrojone w meshe prezentują się tak:



Przy okazji tych zabaw, przymierzałem tego niebieskiego gagatka do innych pasków w rozmiarze 22 mm jakie wykopałem ze swoich zasobów, a jakie miały w moich oczach potencjał się z nim polubić. Efekty są takie.
Na start jako punkt odniesienia pasek oryginalny z zestawu, czyli niebieska miękka i gruba skóra spod ręki Konrada Mickiewicza.

No i różne inne pomysły



Na pewno nie jest to zegarek, mający potencjał na takiego paskowego potwora, który to wygląda dobrze na każdym, dowolnym właściwie pasku. Na kilku z przymiarek, które pokazałem wyżej myślę, że wygląda całkiem ładnie. Choć nieco zmienia się jego charakter, tak normalnieje jeżeli takie określenie ma jakiś sens.

To taki eksperyment jakie lubię sobie robić ze swoimi (i nie koniecznie moimi) zegarkami. Poznając nieco bardziej ich charakter, i po prostu bawiąc się tym hobby i w taki sposób.
A przy tym jest to fajna okazja do profotografowania 🙂
Miłego!









Napisz co o tym myślisz!