Cześć,
Dzisiaj pierwszy raz tej jesieni, okropny poranny deszcz przeobraził się w moim zdaniem znacząco fajniejszą odmianę zjawiska atmosferycznego – ergo śnieg :). Może to jeszcze nie jest zima na pełny regulator, ale i tak mamy to miłe dla oka i kadru białe przybranie.

Tak mam jakoś od dawna, że ten pierwszy śnieg kusił mnie na zegarkowe zdjęcia. Te takie wielokrotnie w necie krytykowane (może i nie bez racji) jako zupełnie bezsensownie nurzające zegarki w śniegu. Ale co tam – od czego mamy te WRy!

I dzisiaj też się nato porwałem przy okazji robiąc sobie króciutki spacer pochorobowy.
A jako, że od ranka moim zegarkowym towarzyszem jest Pam to aby nie narażać niepotrzebnie skóry paska na wilgoć, zdecydowałem się na coś nieortodoksyjnego.

Idąc tropem tego jak Mateusz (z gin-gin watches) zazwyczaj pokazywał swojego Paneraia, i ja mojego uzbroiłem w jego tytanową bransoletę. Może nie jest to dla Pama jakiś taki naturalny anturaż, przynajmniej w moich oczach, to myślę że ma potencjał na to żeby się doń przyzwyczaić. A może nawet da się lubić 🙂

Na pewno jednak, w takiej konfiguracji nie trzeba się martwić o to, że nam niepotrzebnie pasek zawilgnie 🙂
I tak się przygotowawszy zrobiłem kilka pierwszo-śniegowych zdjęć.



A na koniec, jeszcze korzystając z okazji zrobiłem ujęcie Panerai’a na bransolecie w towarzystwie innych akurat też na bransach siedzących zegarków z moich pudełek.


Miłego!








Napisz co o tym myślisz!