Dziś odpudełkowałem Smoka.
Smoka Wawelskiego od Błonie, którego jako Bielszczanin z wyboru napędzany zarówno radością z lokalnego odniesienia, jak i nostalgią, zamówiłem zaraz po jego zapowiedzi.

Jak być może wiecie, coś tam się mocno posypało po drodze i cała akcja trwała dużo dłużej niźli miała. W sumie to ja nie dochodziłem cóż się tam podziało. Ot czekałam.

A potem – zapomniałem, że zamówiłem ![]()

Ale w końcu dotarł. I miałem dużo takich obaw, że jakoś mnie zawiedzie, że przy tej niebagatelnej cenie, jak i przy całym tym czekaniu – finalnie moje pierwsze wrażenie będzie takie „meh„.

Na całe szczęście (moje i jego) jest inaczej!
Zrobił fajne (choć nie tam żadne spektakularne) pierwsze wrażenie. I to nie tylko na mnie, ale i na mojej kochanej żonie ![]()

Zobaczymy jak będzie dalej.
Dzisiaj kilka świeżych ujęć zaraz po odpakowaniu.
Miłego!









Napisz co o tym myślisz!