Tourby, Pilot 10th Anniversary
Dobrze jest mieć fajnych zegarkowych przyjaciół. Albo może w sumie źle?

Taki świetny facet jak Leon pożyczył mi do ponoszenia swojego fligra tak dla sprawdzenia, czy aby już nie dojrzałem do tego aby się do takich przekonać. Dotychczas bowiem, moje spotkania z lotnikami w takim klimacie były takie, że nie zagrzewały miejsca w kolekcji. Jednak te dotychczasowe moje podejścia skupiały się na mniejszych rozmiarowo przedstawicielach tego gatunku.

A teraz sprawdzam Tourby, który zdecydowanie pozostaje wierny swoim niemałym pierwowzorom w tych swoich 45 mm średnicy.

I niewykluczone, że to jest dość ważny czynnik – podobania się mi fliegra. Ale to tak na razie po ledwie dobie na ręce.

Ponosimy – zobaczymy ![]()
Miłego!








Napisz co o tym myślisz!