Cześć,
Dzisiaj taka opowieść, w sumie to swoista pętla mojej zegarkowej drogi. Miałem ja kiedyś zegarek, Nethunsa Scuba 500 i jak z wieloma innymi z tym też moje drogi się rozeszły.

Nethuns w 2018r.
Nie dlatego, że coś z nim było nie tak, a z powodu zaiste przyziemnej konieczności pozyskania środków. Analizując archiwa było to chyba w 2019r. zrealizowane na rzecz kupna Seiko Alpinista.
To pozbycie się go, w mojej głowie była to jedna z moich „zegarkowych pomyłek”.
…i tak przez kilka lat, został on w moje głowie takim, jak mniemałem, podsyconym nostalgią obrazem zegarka, który był tak doby i fajny, że ech.
Tak lądujemy dzisiaj, a w paczkomacie ląduje wyhaczony na olx przez Leona taki sam.
I tu – szlagier – bo nie taki sam, a ten sam!

Nie wiem jakie były jego drogi po naszym rozstaniu, i jakie miał przygody. Ale zniósł je dzielnie i nadal wygląda swietnie.

A co najważniejsze, wbrew mojej obawie, ciągle jest to świetny zegarek, a nie tylko takie było jego moje wspomnienie!

Coż, zatoczyłem swoiste koło w tej podróży!
Może czas kończyć? ![]()








Napisz co o tym myślisz!