Cześć!
Miałem wczoraj okazję porozmawiać, z resztą nie pierwszy raz, z Markiem Polewką. Człowiekiem, którego być może znacie albo kojarzycie. (Marek)
Ta rozmowa była dla mnie jednak wyjątkowa, ze względu na to, że tym razem już tak na serio dotyczyła świetnego (w mojej opinii) projektu, czy pomysłu.
Otóż Marek poszedł mocno w ideę własnych zegarków. A ja mam okazję mieć jeden z prototypów wersji pierwszej – takiej „wpół drogi do celu”.
Dlaczego takiej?
Ano bo tutaj Markowa jest na teraz tylko tarcza. Ale też nie na takiej kanwie, że została przez niego zaprojektowana i zamówiona.
Ale własnoręcznie wykonana czyli, wycięta, pomalowana, nadrukowana i zalumiona. A żeby było ciekawiej, to zarówno lakiery użyte jak i (sic!) luma, też są przez Marka zrobione ![]()

Fajny motyw – mocno zaskakujący – Marek zawodowo zajmuje się tematami lakierów (piszę to z perspektywy laika więc wybaczcie ewentualne błędy) i tym podobnych rzeczy, w związku z tym – sam przygotował farbę luminescencyjną opartą o swój lakier i odpowiedni pigment.
To już jest taki poziom zegarkowej zajawki, że trudno o wyższe pojechanie ![]()
Ale…
Ale nie jest ono, to wyższe pojechanie, niemożliwe. Bo w planie (i to nie takim jakimś odległym i mglistym) jest własna, robiona lokalnie tu u nas w Bielsku-Białej, koperta. Oglądałem dokumentację techniczną i rysunki, a sama koperta jest na etapie prototypowania ![]()

Innymi słowy:
Dzisiaj mam na ręce zegarek, który został cały w Bielsku-Białej zmontowany, a przy tym też niebagatelna część została tutaj wykonana. A na horyzoncie jawi się zegarek, który zasadniczo poza werkiem, szkłem* i wskazówkami, cały będzie wykonany tutaj lokalnie ![]()
*) z tym szkłem to też jeszcze może się okazać inaczej, ale za dużo by pisać
Ten prototypowy Crudo Carattere, jakiego mam u siebie (i chyba nie oddam!) to jakby nie patrzeć, nie jest jakiś nowatorski wzorniczo projekt.

Nawet więcej, jest raczej mocno odtwórczy. Bazuje na kopercie w klimacie dawnych Rolków, i tarczy typu „Kalifornia”. Ale jak powiedział mi sam Marek, to dlatego, że jemu ta estetyka bardzo się podoba i chce robić właśnie takie rzeczy jakie podpowiada mu serce.
No i powiem, że nie tyko jemu – bo i ja jestem całkiem kontent.
W sumie, to jest to taki właśnie nieco Pamowy maluch, co bardzo mi w moim okresie miesiąca miodowego z Panerai spasowało ![]()
A przy okazji, to takie podejście, że kupna jest koperta i werk, a tarcza opracowana i zrobiona samodzielnie, to swoiste echo zalążka właśnie Panerai’a ![]()

Być może, takich projektów czy pomysłów jest u nas w kraju więcej, ale nie dane i było innych poznać. A to wczorajsze spotkanie, łażenie po przyziemiu, oglądanie maszyn do druku, (tamponiarka i jakieś inne cudaki) zrobiło na mnie duże wrażenie.
Idea, przynajmniej według Marka, nie jest taka żeby stworzyć teraz z tego mikrobrand o jakiejś tam skali produkcji. Nie!
Całe założenie jest takie, że ma to być robione samemu, ręcznie, lokalnie w tak dużym zakresie w jakim się tylko da.
Ja jak na razie jestem zachwycony i kibicuję mocno. Nie tylko ze względu na lokalny bielsko-bialski patriotyzm. Ale tak po prostu – zegarkowo.

A na zdjęciach wspomniany prototyp w wersji stalowej (jest jeszcze w brązie, i w innej kopercie „lotniczej”), który udało mi się od Marka dostać do ponoszenia, profotografowania itd.
Prototyp Crudo Carattere,
- 42x42mm (B/K)
- 22mm między uszami,
- 48mm lug-to-lug
- Werk: NH35 od Seiko
- Szafir, tarcza kanapkowa,








Napisz co o tym myślisz!