Cześć,
Znowu będę się rozpisywał. Ale obfotografowałem sobie jeszcze jednego gagatka bo udało mi się chyba dopasować pod niego pasek.
MD Watches Studio,

Czyli taki nie do końca chyba na poważnie regulator.
A tak mi się przynajmniej wydaje. Bo dla mnie regulator to jednak taki rodzaj układu tarczy, gdzie główną cechą ma być zdecydowanie jej czytelność, a może nawet bardziej – precyzja odczytu. Stąd jak mniemam rozłożenie poszczególnych trzech składowych „Time only” na trzy osobne ośki, tudzież klasycznie na dwa totalizatory i wskazówkę centralną.

Z resztą, ten MD Super Natural też tak właśnie realizuje swój koncept na tarczy. Dlaczego więc stawiam tezę, że jest taki nie do końca na serio? Ano dlatego, iż poza dość frywolnymi wersjami kolorystycznymi, sam precyzyjny i szybki odczyt wskazań, też nie jest jego mocną stroną.

…ale za to jest ładny, a może i więcej niźli tylko ładny, on jest po prostu fajny.
To jest taki właśnie mikrobrandowy zegarek, który korzysta z tej dostępnej dla mikro frywolności. Nie dostrzegam tutaj jakiegoś pompowania wizerunku, czy jakby to napisać, quasi-patosu. Nie, tutaj jest fajny wesoły pomysł, całkiem przyzwoite wykonanie i co najmniej przystępna wycena.

Właściwie, to taki „definicyjny fun Watch” a przynajmniej ja go tak widzę.
Jakbym miał się przyczepić, to podziałka na dwudziestoczterogodzinnym totalizatorze, gdzie mamy skok markera co dwie godziny, sprawia iż trzeba się do odczytu – która to właściwie jest godzina – nieco przyzwyczaić. (No bo nie ma niejako markerów godzin nieparzystych, i trzeba pamiętać, że przejście w okolice kreseczki, to już kolejna godzina. Nie jest to dla mnie intuicyjne) a poza tym, to jakoś nie pasuje mi do niego, jego oryginalny pasek.

…pasek nie pasuje, w sumie fajna taka gra słów ![]()
Sam wspomniany (pasek) jest spoko i fajnie mi siada do innych zegarków, ale do tego jakby najmniej. Z ratunkiem przyszedł pasek jaki mam z Baltic’a MR01 (ten teraz siedzi na bransolecie), który według mnie bardzo fajnie dopełnia wizerunek tego nieco powariowanego czasomierza.

Pierwsza nań reakcja mojej żony, była bardzo spontanicznie pozytywna „o! Jaki ładny”, i w sumie podpinam się pod nią.
Z takim małym zastrzeżeniem, czy obawą, że on trafił do kolekcji żeby zająć miejsce Mr. Jones – Number Cruncher’a, którego to właśnie przejęła moja kochań żona. A po tej reakcji nie wiem czy i ten nie wyląduje finalnie na jej nadgarstku.

Czas pokaże.
W każdym razie – jak dla mnie – fajny zegarek, fajnie wyceniony, i cieszę się, że zamówiłem.
Miłego!








Napisz co o tym myślisz!