…oka nie wykole.
Odreagowując pierwszy dzień w pracy po urlopie, a także korzystać z okazji przetestowania nowego (dla mnie) szkła pod nikona, wybyłem z dwoma zegarkami na szybkie kilka zdjeć.

Zabrałem ChW GMT i nieodzownego ostatnio Helma. Wybór nie był jakoś szczególnie zaplanowany – ot tak – hyc z pudełka i już.

I jak się okazało, te dwa sikory mają ze sobą całkiem sporo wspólnego, generalnie w dziedzinie palety kolorów. Obydwa to stalowe zegarki, w czarno/białym(srebrnym) sznycie tarcz, z pomarańczowym akcentem kolorystycznym tu i ówdzie.

Może coś jest w tym, że mi przypadły do gustu tak bardzo – jakiś podprogowy rezonans z moim nie do końca normalnym umysłem? W każdym razie, takie dwie podobne poniekąd palety, ale jednocześnie takie inne. Jak bardzo różnią się tutaj czernie!

Kiedy obce się z każdym z nich z osobna, to każdy jest czarny. Ale gdy już możemy obserwować je razem, to ta zmiana ramki odniesienia – nagle transformuje Helma w taki raczej zegarek o obliczu ciemno szarym.
Niby zupełnie inne, a jednoczenie mające jakąś wspólną przenikająca się nutę.
Lubię to moje zegarkowe zwichrowanie.
Miłego dnia!










Napisz co o tym myślisz!