Jak mawiał klasyk… „gość w dom, żarcie pod stół”
A ja właśnie, dzięki uprzejmości Leona, mogę stanąć może nie „u steru” ale „ze sterem”

Duża bestyja, ale zaskakująco wygodna i taka – spójnie fajna. Ma coś z klimatów Sinn-owkich taki utylitaryzm i czytelność. Fajny skubaniec z tego Helm’a!



a przy okazji, po chyba dwóch latach przerwy – fotografowałem znowu swoim starym Nikonem – też frajda!









Napisz co o tym myślisz!